niedziela, 30 czerwca 2013

Niedzielny mini haul

Tak więc dzisiaj też wybrałam się na małe zakupy, jeszcze pewnie przed samym wyjazdem skoczę parę razy, póki co to co chciałam mam, jeszcze w must have jest czarna para tenisówek - bo moje już się nie nadają do chodzenia:) Więc mini haul z dzisiaj (nie tylko ubrania):

Bokserka i skarpetki - house, dół od stroju i tenisówki - h&m

W Rossmanie dopadłam masło do ciała z Perfecty - po otwarciu, jak poczułam zapach zdałam sobie sprawę, że już je kiedyś miałam:)
Eyeliner kobaltowy z wibo

Kolor strasznie mi się podoba, ale pigmentacja słaba, jakbym farbką akwarelową malował, zobaczymy jak się sprawdzi na dłuższą metę i napiszę o nim w osobnej notce z recenzjami:)

Monia

Recenzja zbiorowa produktów zakupionych w ostatnim czasie

Postanowiłam zrobić recenzję produktów, które w ostatnim czasie znalazły się w mojej kosmetyczce. Z racji, że już trochę czasu minęło przez co mogłam ich "poużywać" na tyle konkretnie, żeby móc je w końcu opisać. W sumie wszystko z kolorówki. Nie będzie nic o ostatniej paczce, bo jestem w trakcie używania tych produktów - chociaż np. ciemny puder zostawiam dopiero na powrót z Bułgarii, kiedy już będę ładnie opalona:) Jak może zauważyliście to utworzyłam nową podstronę "recenzje" - będę tam wrzucać posty z recenzjami, żeby wszystko było w jednym miejscu i żeby nie było potrzeby przeszukiwania całego mojego bloga:) Swoją drogą pewnie jeszcze dzisiaj napiszę. :)


Maybelline, the colossal volum' express mascara, smoky eyes
Opakowanie: standardowe dla tej linii tuszy do rzęs, wygodne w użyciu.
Szczoteczka: mniejsza niż te, które używałam dotychczas, ale bardzo mi się podoba to, że fajnie rozdziela rzęsy i nie skleja.
Konsystencja: w sam raz, nie za gęsta i nie za wodnista.
Opinia:
Polubiłam się z tą maskarą, jednak to jeszcze nie jest to czego szukam, kupując tusz liczę na spektakularne pogrubienie - póki co jeszcze nie trafiłam na mój tuszowy KWC :) Podoba mi się efekt, bo nie jest wulgarny. Nie kruszy się, czerń jest ładna. Raczej nie wrócę bo będę poszukiwać mojego ideału :D
Ocena: 4/5

Rimmel Lasting Finish Blush and Highlighter, kolor: 008 spring flower
Opakowanie: małe, poręczne, zamknięcie dobrze trzyma i nie powinno się samoistnie otwierać.
Pędzelek: w sumie odpowiada moim potrzebom, póki co nie mam żadnego do różu, a ten wachlarzowy w tym wypadku się nie sprawdza.
Opinia:
Jestem bardzo zadowolona z tego różu! Ciężko jest nim zrobić sobie krzywdę, jest delikatny zarazem bardzo ładnie i dziewczęco prezentuje się na twarzy. Do tego jest bardzo trwały!
Ocena: 5/5


NYC Ultra Last LipWear , nawilżająca pomadka, kolor: 435 Tender Blush
Opakowanie: Plastik wydaje się dosyć słaby, u mnie już widoczne jest małe pęknięcie, trzymanie jej luzem w torebce mogłoby być ryzykowne i zgubne w skutkach.
Kolor: perłowy, mieniący się róż. Nie do końca mój kolor, ale muszę przyznać, że całkiem ładnie prezentuje się na ustach.
Zapach: nie ma.
Konsystencja: dosyć twarda, ale rozprowadza się dobrze, szminka lekko nawilża usta.
Trwałość: nawet długo się utrzymuje, jednak przy piciu i jedzeniu całkowicie znika, na szczęście nie gromadzi się w kącikach i nie podkreśla skórek.
Opinia:
Chyba nie będę ryzykowała z kupowaniem szminek wcześniej mi nie znanych, mimo ceny jaką za nią dałam to nie spełnia ona moich oczekiwań, chyba głównie przez kolor. Opakowanie też mnie trochę denerwuje. Raczej nie kupię ponownie.
Ocena: 2/5


Manhattan Soft Mat Lipcream, kolor: 31S 
Opakowanie: bardzo mi się podoba, minimalizm, proste i jak dla mnie właśnie dlatego efektowne. Pacynka do malowania w sam raz.
Kolor: takiego odcienia szukałam więc nie żałuję zakupu, do tego jest matowa co zwiększa moją radość z tej pomadki.
Zapach: bardzo delikatny, kremowy, jakby lekko waniliowy. Na utach niewyczuwalny.
Konsystencja: delikatna, kremowa, dzięki niej można dozować intensywność koloru na ustach - jednak trzeba przeczekać, żeby poprzednia warstwa wyschła, żeby szminka się nie rozmazywała. Niestety na minus jest fakt, że może podkreślać suche skórki i wysuszać usta - ale co mat to mat.
Trwałość: bez jedzenia i picia spokojnie kilka godzin wytrzymuje, jednak po jedzeniu trzeba uważać bo zdziera się nierównomiernie i może się zbierać w załamaniach i kącikach.
Opinia:
Szczerze mimo tych kliku minusów jestem z niej zadowolona, myślę że z czasem kupię dwa pozostałe kolory z tej serii.
Ocena: 4/5


Manhattan Clearface Cover Stick, kolor: 75 beige 
Opakowanie: Nic specjalnego, nie za dobrze trzyma przez co też istnieje możliwość, że korektor będzie się sam w torebce otwierał.
Kolor: jak dla mnie dobry, kupiłam z myślą o mojej skórze gdy się opalę.
Zapach: największy plus korektora, bo zapach naprawdę przyjemny - ale na co mi zapach w korektorze? :D
Konsystencja: dosyć tłusta, wydaje mi się, że słabo kryje - trzeba nałożyć warstwowo żeby był jakiś efekt.
Trwałość: słaba, szybko znika z twarzy, bardzo łatwo go po prostu zmyć, chociażby przejeżdżając palcem - ewentualnie co poprawia jego trwałość to puder.
Opinia:
Zużyć go zużyję, ale raczej nie kupię ponownie, dotychczasowe korektory w takiej formie się u mnie sprawdzały, ten mi się nie podoba głównie przez tą tłustość, poza tym nie widzę żeby wysuszał niedoskonałości powstałe na skórze, a na to liczę kupując taki produkt w takiej formie.
Ocena: 2/5

Miss Sporty, ohh! 2-tones blushed again... (005 - Cinnamon)
Opakowanie: małe, poręczne, plastik wydaje się być dosyć podatny na pęknięcia, poza tym nie powinno się samo otwierać.
Trwałość: bardzo słaba, używam go jako bronzera i przy różu wypada bardzo słabo, sama się przekonałam, że w duecie ten bronzer wypada bardzo słabo - kiedy róż ładnie trzyma się kilka godzin na twarzy tak przy tym bronzerze mam na policzkach plamy i braki.
Opinia: 
Używam go ze względu na odcień, który mi nawet przypasował, ale podchodzę do niego nieco sceptycznie. Na pewno nie kupię ponownie.
Ocena: 2/5

Astor, Fash`n Studio Fruity Scent (107 - bananowy)
Opakowanie: ładne, poręczne, bez udziwnień.
Pędzelek: nie za gruby, nie za cienki, wygodny w użyciu.
Konsystencja: odpowiednia, czyli nie jest zbyt wodnisty przez co nie spływa na skórki. Potrzebne dwie warstwy do pełnego krycia. Zasycha w miarę szybko.
Trwałość: Aktualnie mam go na paznokciach od około 4 dni, bez top coatu już po dwóch dniach miałam małe odpryski, z topem trzyma się dłużej i lepiej.
Opinia:
Ogólnie jestem zadowolona z tego lakieru, myślę, że jak będę robić kolejne zamówienie to kupię jakiś inny lakier z tej serii. Do tego przekonałam się, że faktycznie pachnie, zapach utrzymuje się cały dzień po pomalowaniu - przypomina mi bananowy vibovit <3
Ocena: 4/5

Manhattan, Rocktopia Nail Polish, kolor : nr.2 Miss Mud
Opakowanie: sam kształt buteleczki i zakrętki mi się nie podoba :D ale nie to jest przecież najważniejsze!
Pędzelek: nie za gruby nie za cienki, dosyć gęsty.
Konsystencja: akurat, tak jak w przypadku astora, może nieco gęstsza. Krycie po dwóch warstwach, schnie szybko.
Trwałość: z topem utrzymuje się spokojnie tydzień - sama tego doświadczyłam i byłam w niemałym szoku!
Opinia: 
Lakeir mi się spodobał głównie przez trwałość, sama w to nie wierzyłam, że lakier może utrzymywać się na paznokciach tak długo! Myślę, że sięgnę po inne kolory z tej serii.
Ocena: 5/5

Carmex, wiśniowy
Moje usta lubią ten specyfik, fajnie nawilża usta i u mnie się sprawdza - w przeciwieństwie do wersji truskawkowej :)
Ocena: 5/5

Miłego dnia!
Monia

sobota, 29 czerwca 2013

Wakacyjny luzik

Witam:) Wczoraj zaczęły mi się wakacje, z czego się ogromnie cieszę! Egzamin na luzie, co prawda oceny jeszcze nie znam (dwóch innych egzaminów też nie..), ale spokój i luzik jest. Wszystkie nerwy ze mnie zeszły i mogę cieszyć się upragnionym i wyczekanym wolnym! Dzisiaj natrafiła mi się całkiem miła i niespodziewana okazja do zakupów i tak też całkiem fajne rzeczy dorwałam. Jednak zanim pochwalę się zakupami to wrzucę dzisiejszy make up, jak zwykle zdjęcie nie oddaje jak wygląda w rzeczywistości, no ale co zrobić - dodam, że kreska zrobiona jest cieniem (glitz z paletki sleek oh so special). 


No i szał zakupowy!

New Yorker - bardzo fajna kobaltowa bluzeczka z baskinką - z góry przepraszam, że taka wygnieciona, ale była dopiero co wyciągnięta z reklamówki.

Cropp - przedłużona bokserka/tunika - w sam raz na plażę. Motyw zebry musi być! :D


Zarówno sandałki jak i balerinki - Sinsay 

Jeszcze bielizna z reserved. Swoją drogą jutro jeszcze też skoczę na zakupy, ale tym razem skupię się bardziej na filtrach do opalania i kosmetykami do ciała stricte pod wyjazd.
Aaa w ogóle to zamierzam uczyć się hiszpańskiego - oczywiście we własnym zakresie:D
Monia

piątek, 28 czerwca 2013

Stay classy never trashy!

Wczoraj wykorzystałam nagły napływ weny twórczej i zamiast się uczyć, wzięłam się za tworzenie. Za inspiracje posłużyło mi zdjęcie, które znalazłam na weheartit. Często znajduję tam inspirację dla siebie. Więc żeby nie było tutaj nudno to wrzucam wczorajsze nocne dzieło :D

Początkowe fazy też muszę zostać zobrazowane :D

woof woof

No i biorę się za siebie, trzeba się jakoś oporządzić i powtórzyć do egzaminu, który mam dopiero na 16:30. Jestem w miarę spokojna i bardzo się cieszę, że jest to ostatni dzień sesji. Co by się nie działo, jak źle by nie było - najważniejsze by dobrze się skończyło! Napiszę po powrocie do domu. Trzymajcie za mnie kciuki i miłego dnia :*

Monia

czwartek, 27 czerwca 2013

Nowości kosmetyczne

Z racji, że mam dzisiaj dzień wolny, chwilę wytchnienia przed ostatnim egzaminem i jednocześnie dostałam moją paczuszkę z ezebra.pl, to uznałam, że jest to dobry moment żeby napisać. A i zaznaczam, że po jutrzejszym egzaminie do Was wracam, postaram się jak najwięcej nadrobić i być tu regularnie - akurat z tym nie powinno być żadnych problemów! :) 


Manhattan Nawilżający żel kremowy Creme Gel 50ml
"Antybakteryjny żel kremowy Creme Gel zapewnia długotrwałe nawilżenie i matową cerę. Jednocześnie łagodzi i daje uczucie orzeźwienia. Używany regularnie pomaga w redukcji zaczerwienień oraz zapobiega występowaniu pryszczy i niedoskonałości skóry w długim okresie czasu. Bardzo dobra tolerancja skóry potwierdzona przez dermatologów. Żel kremowy może być również używany jako baza pod podkład.
Przeznaczenie
Dla cery zanieczyszczonej, mieszanej lub tłustej."

Pierwsze wrażenie dobre, aczkolwiek na duży minus zapach, średnio mój nos go toleruje, ale na szczęście się ulatnia. Zobaczymy jak sobie poradzi z moją mieszaną cerą. Aplikacja bez problemu, wchłania się dosyć szybko. Przetestuję i dopiero wtedy napiszę o nim coś więcej:)

 NYC Ultra Last LipWear , nawilżająca pomadka, kolor: 435 Tender Blush
"N.Y.C Ultra Last Lip Wear intensywnie nawilżająca, trwała pomadka, nadająca ustom wyraźny kolor, jednocześnie je odżywiając i chroniąc.
Oferuje ustom super lekką formułę i pełen blasku kolor. Pomadka nowej generacji pozwala uzyskać makijaż ust, który charakteryzuje lekkość, kolor, elastyczność, blask, komfort i styl."
Przede wszystkim myślałam, że jest bardziej matowa, a okazała się bardzo perłowa, ALE nawet mi to nie przeszkadza, bo prezentuje się całkiem ładnie i nie wyglądam w nim jak babcia :D bo do tej pory taka perła kojarzyła mi się tylko z paniami w podeszłym wieku. Co do nawilżania, to i owszem jakieś jest, suchych skórek nie podkreśla i usta się dosyć błyszczą jakby muśnięte lekkim błyszczykiem. Za tą zawrotną cenę 2,99 jestem jak najbardziej na tak :D tylko mam zastrzeżenie do opakowania, przy otwieraniu zadarłam kawałek szminki i przy wieczku widzę lekkie pęknięcie co świadczy o słabej jakości plastiku.


Manhattan ClearFace Slim Cover, korektor w formie pisaka, kolor nr 70 vanilla
Jasny korektor jest dosyć ważny w mojej kosmetyczce, z racji, że poprzedni jaki miałam się kończy to postanowiłam zamówić ten. Na pewno nie nadaje się do maskowania przy opalonej skórze, ale ładnie się sprawdza jako konturówka do ust :) i w sumie z takim zastosowaniem go kupiłam.


Manhattan Clearface Compact Powder, antybakteryjny puder w kamieniu, kolor : nr 75 Beige
"Puder polecany do cery świecącej, zanieczyszczonej lub mieszanej. Matowi doskonale cerę oraz zapewnia niezawodne długotrwałe pokrycie niedoskonałości skóry bez zatykania porów. Cera wygląda doskonale jak nigdy dotąd. Specjalna formuła skutecznie zwalcza pryszcze oraz zapobiega powstawaniu nowych w długim okresie czasu."

Potrzebowałam ciemniejszego odcieniu pudru, bo na lato mój z miss sporty jest za jasny. Odcień jest fajny, nie za ciemny. Poużywam i zobaczymy jak się sprawdza.

Od wczoraj mam migreny, pewnie przez spadek ciśnienia, bo od niedawna zauważyłam, że mój organizm jest podatny na zmiany pogody, czyli jestem meteoropatką. No cóż, najgorsze jest to, że tabletki na ból głowy średnio pomagają, jedyne szczęście, że ból jest dosyć lekki, ale ogólne przybicie w tym wypadku jest gorsze, w sumie to najlepiej bym spała cały dzień. Chyba na trening dzisiaj się nie zmuszę, jutro zrobię sobie ćwiczenia z Ewką i będzie ok. Więc zaraz się chyba położę, wezmę notatki się pouczę. 

Jeżeli macie chwilę to zachęcam do posłuchania:
Jak dla mnie bardzo miło się słucha, bardzo prawdziwe, momentami śmieszna, a momentami aż ciary przechodzą. Taki opatrunek dla ducha:)


Monia

wtorek, 25 czerwca 2013

Libster blog nominacja czwarta

Na samym początku chciałabym napisać, że ten tydzień mam naprawdę napięty, dlatego mogę być tu rzadziej, wczorajszy egzamin z angielskiego raczej luźno, jednak dzisiaj czeka mnie ciężka praca nad notatkami z wykładów, jest ich dużo a egzamin już jutro. Pocieszam się, że już tylko jutro i piątek. Także musicie wybaczyć mi moją "chwilową nieobecność", jak tylko będę mieć chwilkę to będę zaglądać, a po ostatnim egzaminie wrócę do regularnego pisania i komentowania! :)

Zostałam po raz czwarty nominowana do libster bloga, tym razem przez Gleidę, na pytania odpowiem, lecz tak jak we wcześniejszych przypadkach, nominować nie będę. Czyli jeżeli ktoś chce wziąć udział w zabawie odsyłam do mojej pierwszej nominacji i moich pytań [ klik ]
Więc czas na odpowiedzi!

1. Ulubiony cytat?
"I'm sel­fish, im­pa­tient and a lit­tle in­se­cure. I ma­ke mis­ta­kes, I am out of con­trol and at ti­mes hard to han­dle. But if you can't han­dle me at my wor­st, then you su­re as hell don't de­ser­ve me at my best." 
-Marilyn Monroe

2. Jesteś bałaganiarą czy pedantką?
Trudno powiedzieć, pedantka to może zbyt mocno powiedziane, lubię porządek, ale sprzątam tylko wtedy kiedy mam na to ochotę :D 

3. Wolisz, dom z dużym ogrodem na wsi, czy mieszkanie w mieście?
Szczerze? Wolę miasto - wieś tylko "od święta" :)

4. Trzy życzenia do złotej rybki, to?
zdrowie dla siebie i bliskich, mieć dobrze płatną pracę i żyć w szczęśliwym związku

5. Dokończ: lubię gdy...?
...po treningu wychodzę z sali naładowana masą endorfin!

6. Twój przepis na siebie?
Być sobą! Nie ulegać wpływom innych! Często się uśmiechać i nie tracić pewności siebie!

7. Spódnica czy spodnie?
Spodnie.

8. Książka czy film?
Ciężko powiedzieć - i to i to lubię :)

9. Co Cię najbardziej denerwuje?
Kłamstwo i obłuda, nienawidzę ludzi fałszywych!

10. Ulubiony kosmetyk, to...?
Puder matujący:D

11.Gdzie będziesz za 10 lat?
A bo ja wiem ? Nie mam pojęcia, nie jestem wróżką więc to pytanie pozostawię bez konkretnej odpowiedzi:)

Miłego dnia Wam życzę, ja tymczasem biorę się za siebie i do nauki MARSZ!

Monia



niedziela, 23 czerwca 2013

Weekendowa fotorelacja 22-23.06

Witam Was :) Weekend się powolutku kończy, przede mną najgorszy tydzień, tylko albo AŻ i... wakacje. W sumie ja już nimi żyję, oby tylko egzaminy mi poszły dobrze. Nie będę się zbytnio rozpisywać więc przejdę  do zdjęć!
1. Przy okazji krojenia truskawek do sałatki wychodziły mi takie oto śliczne serduszka :) 2. Śniadanie mistrzów, czyli kolorowo i owocowo. 3. Rzadko piję kawę, ale tym razem na śniadanie była jak znalazł. 4. Niedzielne śniadanie mistrzów, na zdrowo, kanapeczki z pomidorkiem i rzodkiewką, tym razem kawa obowiązkowo, bo dosyć wcześnie wstałam, ogólnie ciężka noc chyba przez to przesilenie, do tego burza i Misiek z całą kołdrą obok:). 5. Woda przy takich upałach obowiązkowo, chociaż u mnie jest ona zawsze pod ręką. 6. Dzisiejsze smoothie - 3 nieduże brzoskwinie, z 5 dużych, ciemnych winogron (oczywiście bez pestek), jeden banan i trzy kostki lodu, wszystko zmiażdżone za pomocą blendera. Mmm. 

1., 2. Moja zdobycz, na którą polowałam - z ostatniego mini haulu, czyli czerwony piasek z lovely, mega podoba mi się ten kolorek i faktura, ale póki co trwałość jak dla mnie niezbyt dobra, malowałam pazury wczoraj, a dzisiaj końcówki poodpryskiwane, owszem myłam w międzyczasie naczynia, ale hmm mogło być lepiej. 3.,4. Szorty i t-shirt z wyprzedaży w housie, w sumie mogę nazwać je prezentami, D. przy okazji swoich zakupów wręcz kazał mi coś wybrać, padło na szorty, a bluzkę sam mi wybrał :D bardzo miło z jego strony :D:*, 5. Wentylator to naprawdę fajna sprawa przy takiej pogodzie, od razu się człowiekowi lepiej funkcjonuje. 6. Jak ogarnę Wasze blogi to biorę się za powtórki na jutrzejszy egzamin z angola, przede wszystkim muszę powtórzyć coś z gramatyki, a to repetytorium nadaje się do tego znakomicie :) a potem trochę słówek, więc nauki nie ma specjalnie dużo, bardziej szybka powtórka. 

A Wam jak minął weekend ? :)
Monia

sobota, 22 czerwca 2013

Oko na sobotę!

Chciałam przygotować obszerniejszy post, bo zrobiłam parę fotek, ale uznałam że zostawię je na jutrzejsze podsumowanie weekendu. Teraz na szybko dzisiejszy make-up, czyli klasycznie i tak jak lubię, tym razem bez eyelinera, z paletką sleek au naturel i oczywiście musiałam zapoznać się z nowym tuszem i chyba się polubimy :) 

Oczywiście wyszedł mój brak umiejętności fotografowania makijażu - a zdjęcie zrobione przy "łazienkowym" świetle, bo w dziennym to była w ogóle tragedia :P

No a tu za to wyszły moje odrosty :D ale jeszcze trochę i się ich pozbędę :D

Napiszę dopiero jutro, bo teraz wychodzę, a jutro zakupy z D. czyli akcja pt. "ubieramy swojego mężczyznę" :D Może ja też coś sobie kupię :D Bo wszystko pod kątem wyjazdu:) 

piątek, 21 czerwca 2013

Piątkowy mini haul zakupowy!


Na początku się pochwalę, że zdałam dzisiejszy egzamin! Na razie 2:1 dla mnie, jeszcze 3 egzaminy przede mną i mam nadzieję, że na wrzesień zostanie tylko jeden przedmiot.. :)
Z racji, że musiałam skoczyć dzisiaj do pewnej apteki (bo najtańsza) :D zahaczyłam o centrum handlowe, no i nie wyszłam z pustymi rękami. Kupiłam w końcu strój kąpielowy, klasyczny, czarny - taki jaki chciałam, dorwałam go w croppie w całkiem przyzwoitej cenie - dół 24,99, góra 19,99. Zastanawiałam się nad jakimiś neonkami, ale w sumie mam już jeden strój w całkiem słodkim różowym kolorze w białe kropeczki :D a czerń przy opaleniźnie się prezentuje bardzo ładnie. Zresztą kto wie, może w moje ręce jeszcze wpadnie jakaś okazja.. Czyli już jeden punkt z mojej listy wyjazdowej skreślony. Idąc już w stronę przystanku, nie mogłam "nie wejść" do Rossmana - i bardzo dobrze zrobiłam, ponieważ jednym z punktów mojej listy były farby do włosów, odrost jest coraz pokaźniejszy, a trzeba się jakoś prezentować. Ku mojemu zaskoczeniu Palette color creme było w super cenie, czyt. 8,99 - przeważnie w promocji kupowałam za ok 11.. Więc przyoszczędziłam. Oprócz tego kupiłam tusz do rzęs tak przez Was wychwalany :D piasek z lovely i carmexa wiśniowego, bo truskawka na szczęście się kończy. Więc Moń jest szczęśliwa! :D




Do tego znowu zrobiłam zamówienie na.. ezebra.pl więc zakupów ciąg dalszy :D

czwartek, 20 czerwca 2013

Słów kilka o... depilacji


Przepraszam, że wczoraj nie wrzuciłam tego posta, jednak nie miałam siły po treningu. Jednak jestem teraz, pełna energii do pisania. Zdążyłam nawet 'skalpel' z Ewką zrobić <3 z racji, że dzisiaj zamiast treningu na sali będzie wieczorem nauka do jutrzejszego egzaminu ;) Po treningu z Ewą pozwoliłam sobie na SPA pod prysznicem, m.in peeling kawowy, a potem masaż bańkami. Uwielbiam gładkość moich nóg po tych zabiegach - śmiem twierdzić, że jakieś działanie jest, skóra na pewno jest jędrna i napięta, do tego po oliwce  mega gładka. 
Dobra, dzisiejszy wpis chcę poświęcić metodom depilacji, z jakich korzystam, a czego nie znoszę! ;)


 Kremy do depilacji
Zdecydowanie nie jest to metoda dla mnie. Dlaczego? A no po pierwsze: nie ma oszałamiających efektów, według mnie są one niewarte czasu spędzonego na nakładanie śmierdzącego kremu, czekania na działanie i ściągania szpatułką zmiękczonych chemią włosków. Jestem dosyć niecierpliwą osobą, dlatego też cała zabawa z kremami jest zdecydowanie nie dla mnie. Po depilacji kremami nie widzę jakiś spektakularnych efektów, a włoski i tak odrastają dosyć szybko. Krem widoczny na zdjęciu wyjątkowo mi nie przypasował, liczyłam na WOW a było wtf ?! praktycznie nie radził sobie z włoskami na moich nogach, a nie są one bardzo grube.. Nie wiem, może jeszcze nie trafiłam na idealny krem, może takiego nie ma, póki co rezygnuję na dobre z tego sposobu, mimo ogromnego plusa jakim jest BRAK wrastania włosków.. 

 Depilator
Przyznam szczerzę, że tą metodę lubię, niestety przez brak cierpliwości o czym wspominałam wcześniej, rzadko używam depilatora. Co prawda musiałabym zaopatrzyć się w jakiś nowy egzemplarz, bo mój już swoje lata ma i da się zauważyć, że silniczek nie pracuje już tak jak powinien i pęsetki też są słabsze (tak to jest jak rzecz ląduje x razy na ziemi :D). Plusy depilatora są takie, że na tygodniowym wyjeździe nad morze możemy oszczędzić naszą jednorazówkę, bo nogi utrzymują się gładkie, niestety żeby osiągnąć efekt idealnej gładkości, trzeba poświęcić sporo czasu i zaopatrzyć się w spore zapasy cierpliwości. U mnie najczęściej wygląda to tak, że na jedną nogę żeby była gładziutka poświęcam minimum 20 minut (i to tylko do kolan..), co powoduje u mnie demotywację i drugą nogę golę "na odwal"... Co do bólu, u mnie tolerancja jest wysoka dlatego nie mam większych problemów z goleniem, dodam, że przez pewien czas goliłam depilatorem pachy, ale przy używaniu antyperspirantów powodowało to u mnie podrażnienie delikatnej skóry, chociaż efekt był dla mnie rewelacyjny. Dużym minusem jest pojawianie się czerwonych kropek po depilacji, jednak jak się nie wychodzi z domu i odpowiednio potraktuje zaczerwienioną skórę to na drugi dzień już jest ok. No i niestety, może pojawić się problem wrastania włosków.. czego baaardzo nie lubimy.
Reasumując przed wyjazdem na pewno poświęcę 'trochę' czasu na wygładzenie tym oto urządzeniem
swoich nóg. ;)


Pasta cukrowa

Dobrze, że nabyłam ten produkt w promocji, bo inaczej płakałabym nad kasą wyrzuconą w błoto. Niby taką pastę można wykonać samemu, ale ja nie jestem dobra w takich cudach. Miałam dwa albo trzy podejścia do tej pasty, jedno nawet wczoraj. I co mogę powiedzieć na ten temat ? Albo nie umiem się posługiwać tym specyfikiem, albo owy specyfik jest słaby (nie podważam tej metody, kiedy jest wykonywana w profesjonalnym salonie kosmetycznym - w tym poście poruszam temat tylko domowych sposobów). Wszystko wykonywałam zgodnie z instrukcją, a kończyło się tym, że po paru próbach wyrywania włosków z moich nóg, z masy która na początku była plastyczna i w jakimś stopniu wyrywała włoski, zamieniała się w coś w stylu gumy do żucia, albo po prostu roztopionego karmelka, który przyklejał się do nogi i rąk - co było niekomfortowe i trudne do zmycia. Dodam, że kulką wielkości orzecha włoskiego, która w tak szybkim tempie zmienia konsystencję, naprawdę nie da się dużo zdziałać. Więc mimo tego, że produkt jest naturalny, u mnie się nie sprawdza.


 Maszynki do golenia
Aktualnie najczęściej sięgam po ten sposób i właściwie tylko po maszynkę extra 3 beauty od wilkinsona. Począwszy od fajnego neonowego koloru kończąc na tym, że jest wydajna, dobrze goli i trzyma się w ręku. To jest mój niezbędnik w domu i na wyjazdach. Już naprawdę wolę dziennie po nią sięgać niż się męczyć z "poprzednikami" ;P


Wosk

Korzystałam z plastrów, nie wiem jakiej firmy :D ale raczej z niższej półki, nie przekonałam się, pewnie wynika to również z tego, że nie umiem się nimi posługiwać.. :D Chociaż przyznam, że chciałabym bezproblemowo korzystać z depilacji woskiem. Strasznie bym chciała spróbować Veet easy wax (z załączonego zdjęcia) bo myślę, że mogłoby się to u mnie sprawdzić, niestety cena nie jest zbyt niska i póki co tylko to mnie powstrzymuje od zakupu, tym bardziej, że przed wyjazdem będę miała kilka wydatków. 

Wpis ten ma charakter bardziej subiektywny niż obiektywny, z racji, że każda z nas jest inna i inaczej reaguje na wymienione metody depilacji.

Miłego dnia!

Monia